ďťż

Porównanie i rankingi uczelnii ekonomicznych.





Hadar - 12-05-2010 18:40
Ja w zasadzie jestem zdecydowany, może od dwóch lat, że idę na dzienne studia ekonomiczne na kierunek "Informatyka i Ekonometria" lub "Metody ilościowe w ekonomi i systemy informacyjne" (różnie to się nazywa). Jeszcze czas na zmianę wyboru kierunku jest, ale ten wydaje mi się najodpowiedniejszy.

Jako że jestem tegorocznym abiturientem, napiszę z czego zdaje maturę (wyniki 30 czerwca).

Przedmioty obowiązkowe:
- język polski (p. podstawowy);
- matematyka (p. podstawowy);
- język angielski (p. podstawowy).

Przedmioty dodatkowe:
- matematyka (p. rozszerzony);
- język angielski (p. rozszerzony);
- wiedza o społeczeństwie (p. rozszerzony);
- historia (p. rozszerzony);
- język niemiecki (p. podstawowy).

Sprawa jest taka, że jeszcze nie zdecydowałem się na jaką uczelnie się wybrać.

Zawsze chciałem do Szkoły Głównej Handlowej we Warszawie, ale nie wiem czy warto. Nie pochodzę z zamożnej rodziny, a koszty życia we Warszawie są pewnie bardzo wysokie. Jednak różne też zdanie słyszę o SGH - że niby poziom informatyki tam leży i kwiczy, że matmy mało, że główny nacisk to się kładzie na języki a nie na ekonomię czy matmę.

Jako że jestem z Ostrzeszowa najbliżej mam do Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, jednak nie wiem czy to jest dobra uczelnia czy jej poziom jest wysoki. Wydaje mi się, że Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu prezentuje wyższy poziom, ale nie mam niczego co by przemawiało za tą tezą, poza tym, że do Poznania progi w zeszłym roku były zdecydowanie wyższe.

Co myślicie o rankingach uczelni wyższych? Czy można na nich polegać. Jutro ma się ukazać ranking Perspektyw i Rzeczpospolitej na tej stronie: http://www.perspektywy.pl/index.php?...269&Itemid=702. W zeszłym roku na 1. miejscu w rankingu uczelni ekonomicznych było SGH, na 2. UE w Poznaniu a na 3. UE we Wrocławiu. Tylko nie wiem jakie ma to przełożenie na kierunek, który ja mam zamiar studiować.

Oprócz kierunku, który się nazywa "Informatyka i Ekonometria" lub "Metody ilościowe w ekonomi i systemy informacyjne", zainteresował mnie "Międzykierunkowe Studia Ekonomiczno-Matematyczne" na Uniwersytecie Warszawskim. Tylko tutaj znów dochodzi sprawa wysokich kosztów życia we Warszawie. Poza tym mam jakieś przeświadczenie, że być może ekonomię lepiej jest studiować na Uniwersytecie Ekonomicznym. Ale nie wiem co sądzić o tym kierunku no i o studiowaniu ekonomi na Uniwersytecie Warszawskim.

Wiecie, czy być może taki kierunek znajduje się na jakieś innej uczelni niż Uniwersytet Warszawski?

Z chęcią wysłuchał bym Waszych opinii na temat Szkoły Głównej Handlowej we Warszawie, Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu i Uniwersytetu Warszawskiego.

Co sądzicie o kierunkach, które wymieniłem ("Informatyka i Ekonometria", "Metody ilościowe w ekonomi i systemy informacyjne", "Międzykierunkowe Studia Ekonomiczno-Matematyczne"). Czy może polecilibyście mi coś innego z pogranicza ekonomii i matematyki.

No i ciekawi mnie Wasze zdanie na temat jak te kierunki są realizowane na tych uczelniach.

Co mojej przyszłości, rozważam pozostanie na uczelni, ale są dwie rzeczy które chce zdecydowanie uniknąć - praca jako nauczyciel w szkole i jakakolwiek praca fizyczna.



iwetta - 12-05-2010 19:28
Rankingi pokazują jak statystycznie wypadła uczelnia, więc do nich z dystansem. Nakreślają pewien zarys. Z pogranicza ekonomi i matematyki to matematykę finansową np na UJ. Nie znam Cię, więc nie chcę Ci niczego sugerować.
Na SGH według mnie plusy:
-możliwość indywidualnego wybierania przedmiotów również z poza kierunku, byle by zrealizować program (podobny system masz na UJ)
-znani wykładowcy np Leszek Balcerowicz
-gościnne wykłady, wizyty znanych osobistości z Polski i Europy
Minusy:
-zajęcia zaczynają się wcześniej bo 15 września
-specyfika Warszawy

O pozostałych uczelniach za mało wiem by się wypowiadać. Według mnie wszystkie przez Ciebie wymienione są dobre.



Hadar - 12-05-2010 19:47
akurat osoby jak Balcerowicz to jeden z największych minusów jakiego mogłaś podać... Ja tam nie cierpię wszystkiego co jest na lewo ode mnie :>
Co rozumiesz przez "specyfikę Warszawy"?

poza tym ja Krakowa nawet nie brałem pod uwagę :>



Thomas - 12-05-2010 19:54
Hadar...ekspert ze mnie żaden, ale czy to nie powszechna rzecz na kierunkach typu "Informatyka i Ekonometria"?



Hadar - 12-05-2010 20:14
no właśnie to ten problem. Chociaż Państwowa Komisja Akredytacyjna jeżeli chodzi o kierunek "Informatyka i Ekonometria" przyznała wyróżnienia SGH i UE w Poznaniu....



gall2 - 12-05-2010 21:39
O UE Poznańskim jak chodzi o przedmioty powiązane z ekonometrią słyszałem wiele dobrego. Mój znajomy w poprzednim roku studiował Ich program studiów - stwierdził, że bardzo dobry (4 rok finansów, bierze udział w konkursach różnych, ja zresztą też rzuciłem tam okiem, bo z modelami matematycznymi w ekonomii miałem już styczność u siebie). Wrocław bym wybierał ze względu na to, że lubię to miasto, UE Poznań stoi trochę wyżej jak chodzi o poziom kształcenia. Studia między kierunkowe to coś pięknego (jeśli masz zamiar się uczyć na studiach a nie balangować to polecam). Do Warszawy i tak będziesz się musiał sprowadzić ze względu na praktyki (w reszcie kraju bardzo ciężko o dobre praktyki, szczególnie, że odrzucasz Kraków). Zobacz jakie są progi na stypendium socjalne (na UW chyba stypendia są wyższe, ale pewny nie jestem, większa jest wiedza na temat stypendiów pozauczelnianych jak np. PANu, ministra więc i łatwiej je dostać). Jak Ci się poszczęści z mieszkaniem (innym słowy zbierzesz bardzo dużą ilość kolegów do mieszkania w wielkim mieszkaniu lub wybierzesz akademik) to tak za 600zł-800zł (obstawiał bym 800zł, ale może nie jest tak dużo drożej niż w Krakowie) utrzymasz się w Warszawie.



Hadar - 12-05-2010 22:16
Absolutnie nie mam zamiaru balangować, ale przyznam się że nie jestem pracusiem. Matma poszła mi tak średnio (z roszerzenia w okolicach 70% :/) więc mam bardzo małe szanse dostać się na SGH albo ten międzykierunkowy na UW. Właśnie - czy gdybym studiował Międzykierunkowe Studia Ekonomiczno-Matematyczne to nie łapał bym się na kasę z przedmiotów zamawianych?



Elaith - 13-05-2010 00:09

Zawsze chciałem do Szkoły Głównej Handlowej we Warszawie, ale nie wiem czy warto. Nie pochodzę z zamożnej rodziny, a koszty życia we Warszawie są pewnie bardzo wysokie. Jednak różne też zdanie słyszę o SGH - że niby poziom informatyki tam leży i kwiczy, że matmy mało, że główny nacisk to się kładzie na języki a nie na ekonomię czy matmę. Jeśli chodzi o koszty - ciężko mi się wypowiedzieć, bo mieszkam w Warszawie.
Znajomi za pokój w zależności od standardu płacą 500-800 zł, akademik - bodajże około 350 zł.
Wyżywienie - naprawdę zależy od samozaparcia, da się wyżyć za mniej niż 200 zł, ale to są warunki głodowe. Trzeba liczyć około 500 zł za jedzenie.

Jeśli chodzi o informatykę, to bardzo zależy.
Są przedmioty, na których można się nauczyć np. wykorzystywania Excela w finansach i zarządzaniu, tworzenia i projektowania baz danych czy VBA i są prowadzone bardzo dobrze.
Z drugiej strony jest już legendarny na SGH Wstęp do Informatyki Gospodarczej, który jest jednym z najgłupszych i najbardziej bezcelowych/bezsensownych przedmiotów w ciągu całych studiów.
Jeśli chodzi o matematykę - faktem jest, że ogranicza się podstawę programową (głównie ze względu na coraz niższy poziom licealistów, na SGH niestety równa się w dół; na Politechnice robią kursy wyrównawcze). Ma to jednak też swoje plusy; ja na finansach i rachunkowości zaawansowanej matematyki nie potrzebuję, więc cieszę się, że mnie nią nie męczą.
Niemniej na najbardziej zmatematyzowanych kierunkach, czyli właśnie MIESI i Ekonomii, są dodatkowe przedmioty z matmy i są na dość wysokim poziomie - nie jest to jednak poziom matematyki na studiach ekonomicznych na UW (ale u nich uczą wykładowcy z matematyki UW, więc ciężko im dorównać).


Na SGH według mnie plusy:
-możliwość indywidualnego wybierania przedmiotów również z poza kierunku, byle by zrealizować program (podobny system masz na UJ)
-znani wykładowcy np Leszek Balcerowicz
-gościnne wykłady, wizyty znanych osobistości z Polski i Europy
Minusy:
-zajęcia zaczynają się wcześniej bo 15 września
-specyfika Warszawy
Zacznę od minusów:

Nie bardzo wiem o co chodzi ze specyfiką Warszawy - miasto jak miasto, tylko przyjezdnych strasznie dużo :P
Zajęcia nie zaczynają się wcześniej - zaczynają się 1. października (od tego roku akademickiego). Poza tym warto zauważyć, że o ile dawniej zaczynały się wcześniej (22. września, a nie 15.), to też wcześniej się kończyły. Ja wolę tydzień wolnego w czerwcu niż w wrześniu - ale co kto woli.

Plusy:
Generalnie zgoda.


akurat osoby jak Balcerowicz to jeden z największych minusów jakiego mogłaś podać... Ja tam nie cierpię wszystkiego co jest na lewo ode mnie :> Ciężko będzie Ci funkcjonować na uczelniach nie cierpiąc zdecydowanej większości kadry.



Hadar - 13-05-2010 07:47
Dobra, a ktoś się orientuje jaki jest poziom ekonomii na UW?



Hadar - 13-05-2010 09:27
Dobra odwołam się do rankingu uczelni Perspektyw i Rzeczpospolitej.

Ranking uczelni akademickich 2010 http://www.perspektywy.pl/ranking/20...A_PELNA_1.html
1. Uniwersytet Warszawski
8. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
26. Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
36. Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu

Kierunki ekonomiczne 2010: http://www.perspektywy.pl/index.php?...676&Itemid=719
1. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
2. Uniwersytet Warszawski
4. Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu
5. Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu

Uczelnie ekonomiczne: http://www.perspektywy.pl/index.php?...684&Itemid=731
1. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
2. Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
4. Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu

Mój komentarz.

UW zostało uznane najlepszą uczelnią w kraju, na drugim miejscu UJ więc nie ma żadnego zaskoczenia jeżeli chodzi o ranking uczelni akademickich. Jedyna rzecz jaka zastanawia to, jaka duża jest różnica miejsc między SGH a kolejnymi w rankingu Uniwersytetami ekonomicznymi

Jeżeli chodzi o ocenę kierunków ekonomicznych to co mnie absolutnie zaskoczyło, że UW wyprzedza UE we Wrocławiu i UE w Poznaniu. Kolejnym zaskoczeniem jest to że Wrocław wyprzedził Poznań w tej kategorii, choć w dwóch pozostałych to właśnie Poznań góruje.

Ranking uczelni ekonomicznych ułożył te szkoły w kolejności jakiej się spodziewałem, jedynie zaskoczenie to że na drugim miejscu rozdzielającym SGH i UE w Poznaniu znalazła się uczelnia niepubliczna.

Co o tym sądzicie?



Darker - 14-05-2010 16:48
Startuj na SGH, na tym polega życie, żeby podejmować odważne decyzje i nie patrzeć, że przez parę lat będzie trochę ciężej ( no bo w Stolicy jest rzeczywiście drożej ).



yahoo - 15-05-2010 23:15
Ja tam akurat w ekonometrii ekspertem nie jestem. Jesli chodzi o poziom nauczania to wielkiej róznicy między SGH i UEP nie widzę. W rankingach duzo punktów uczelnie dostaja właśnie za znane nazwiska, ale jak widzę te akurat nie sa dla Ciebie istotne. Co wiecej, 5 lat temu (podejrzewam, ze się to nie zmieniło) łatwiej było zaliczyć rok na SGH niz na UE w Poznaniu :)

Musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie, co potem? A raczej gdzie chcę pracowac. Jesli Warszawa to SGH, jesli Poznań to UEP, jesli Wrocław to UEP albo UEW. Pracodawcy tak postrzegają uczelnie: "nasza njalepsza, a SGH to "warszafka" = bedzie mi się taki tutaj wymądrzał i wymagania tez warszawskie" Nie dotyczy to Warszawy rzecz jasna.



Hadar - 16-05-2010 11:16
Najbardziej prawdopodobne jest to, że zostanę na uczelni... Ty yahoo kończyłeś UE w Poznaniu tak? Co ogólnie możesz powiedzieć o tej uczelni?



yahoo - 19-05-2010 11:08
Hmm, ja moge się wypowiadać odnośnie finansów przedsiebiorstw - wysoki poziom i wysokie wymagania. Ja akurat miałem to (nie)szczęście, ze trafiałem na anjbardziej wymagajacych wykładowców z przedmiotów kierunkowych - sporo praktyki ale i niemało teorii. Ale inteligentna i dośc pracowita osoba da sobie radę. Nie wiem o co konkretnie pytasz, Hadar, sprecyzuj pytania.



Elaith - 19-05-2010 13:56

Co wiecej, 5 lat temu (podejrzewam, ze się to nie zmieniło) łatwiej było zaliczyć rok na SGH niz na UE w Poznaniu :) Dodam tylko, że w związku z tym, że sami wybieramy sobie wykładowców, to trudność zaliczania/poziom nauczania na SGHu bardzo zależy od indywidualnych wyborów.
Ja wychodzę z założenia, że skoro już studiuję, to chcę się czegoś nauczyć, co zazwyczaj przeklinam później w czasie sesji. Mam jednak nadzieję, że kiedyś zaprocentuje ;)
Mam jednak mnóstwo znajomych, którzy wybierają wykładowców wedle kryterium 'u kogo łatwiej ściągąć', ew. 'u kogo nie trzeba nic robić by zaliczyć'. Jeśli się bardzo chce, to naprawdę niewiele trzeba zrobić by ukończyć studia. Szczególnie, że statutowo obowiązkowa obecność jest wyłącznie na lektoratach. Co kto woli.



Hadar - 26-05-2010 15:38

Hmm, ja moge się wypowiadać odnośnie finansów przedsiebiorstw - wysoki poziom i wysokie wymagania. Ja akurat miałem to (nie)szczęście, ze trafiałem na anjbardziej wymagajacych wykładowców z przedmiotów kierunkowych - sporo praktyki ale i niemało teorii. Ale inteligentna i dośc pracowita osoba da sobie radę. Nie wiem o co konkretnie pytasz, Hadar, sprecyzuj pytania. Interesuje mnie kilka spraw:

1. Progi punktowe na "Informatykę i Ekonometrię" w Poznaniu czy w Wrocławiu są bardzo niskie. Gdyby plan z pozostaniem na uczelni nie wypalił to czy będę miał jakąś robotę po tym?
2. Jak jest z dostępem do akademików czy tanich mieszkań w Poznaniu?
3. Z kierunków ekonomicznych jeżeli nie "Informatyka i Ekonometria" to co w takim wypadku powinienem wybrać?
4. Czy różnica jest zauważalna różnica w poziomie nauczania między Wrocławiem, Poznaniem a Warszawą.
5. Co myślisz o jednoczesnych studiach ekonomiczno-matematycznych na Uniwersytecie Warszawskim?
6. Czy koszty życia we Warszawie są znacząco wyższe, aniżeli w Poznaniu czy Wrocławiu?
7. Czy jakikolwiek kierunek ekonomiczny lub związany z ekonomią należy do kierunków zamawianych?



Hadar - 26-05-2010 20:23
Wrzuciłem owo moje zapytanie na bardziej specjalistyczne fora:

http://www.esgieha.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=26598
http://student1.ue.poznan.pl/forum/v...=10133&p=78566
http://www.forumue.pl/topics12/porow...nej-vt7734.htm
http://www.wilam.eu/forum/viewtopic.php?p=68120

Zainteresowani mogą poczytać, a nawet odnieść się do tamtejszych wypowiedzi....

BTW Może znacie jeszcze jakieś forum gdzie wypadałoby wrzucić to moje zapytanie?



gall2 - 27-05-2010 16:51
Do kierunków zamawianych należą chyba tylko studia międzywydziałowe z Matmą. Kierunki takie zazwyczaj są bardzo teoretyczne (co oznacza jak dla mnie również to, że ciekawe). Matematyka pochłania bardzo dużo czasu, ekonomia sprowadza się głównie do czytania (i uczenia się) grubszych książeczek. Matematyka finansowa zazwyczaj jest znaczniej bardziej nastawiona na zastosowania (instrumenty pochodne, ryzyko kredytowe, ubezpieczenia, ale nie ekonometria), ale i trudniej po Niej zostać na uczelni.
Na ekonometrii z całej matematyki będzie Ci potrzebna statystyka do której będziesz potrzebował teorii miary, rachunku prawdopodobieństwa, analizy matematycznej (rzeczywistej, ta z kolei wymaga podstaw topologii). W ekonometrii używa się także metod ciągłych procesów stochastycznych i stochastycznych (zwyczajnych, cząstkowe to total hardcore) równań różniczkowych (i pośrednio równań różniczkowych cząstkowych). To mniej więcej połowa Matmy jaką spotkasz na Matmie + Ekonomi. Przedmioty typu Topologia algebraiczna, teoria aproksymacji, optymalizacji, gier (poza bardzo wyjątkowymi sytuacjami w praktyce rzadko się stosuje modele na Tym oparte), Analiza funkcjonalna, zespolona nie będą potrzebne (przydać jakoś się przydają, ale według mnie nie na tyle by było sens zaliczać te przedmioty). Studia międzywydziałowe są chyba we Wrocławiu, ale nie na ekonomicznym.



Elaith - 27-05-2010 20:16
Pozwolę sobie uciąć temat kierunków zamawianych ;)

http://praca.gazetaprawna.pl/artykul...studiow.html,3



Hadar - 27-05-2010 21:10
Z tego co się dowiedziałem na JSEM na UW ekonomia jest w dość znaczącym stopniu okrojona, a praktycznie nie da się tego na własną rękę nadrobić - między wydziałami matmy i ekonomii mam 30 min drogi, a prawdę mówiąc to mi zależy żeby ekonomia była w całości zrealizowana bardziej, aniżeli na tym żeby mieć więcej matmy.

nie widzę na UWr studiów międzywydziałowych matma + ekonomia

Co do kierunków zamawianych - nie ma tam ani matmy ani JSEM na UW, czyli nie ma na co liczyć... chyba że bym poszedł na ekonometrię na UE w Poznaniu i ciągnął jeszcze matmę na UAM, ale tutaj też pewni miałbym problemy logistyczne i pewnie mógłbym się zajechać....



gall2 - 29-05-2010 13:34
Odpuść sobie lepiej Matmę by dostać stypendium z kierunków zamawianych. Konkurencja będzie bardzo duża, szansa dostania takowego znikoma. Chcesz bardziej studiować ekonomię czy ekonometrię? Ekonomia (jako nauka, poszczególne kierunki są bardzo zróżnicowane) jest nauką społeczną stosującą metody matematyczne w skali niewiele większej niż socjologia czy psychologia.

@Elaith - dzięki :). Trochę dziwnie w sumie wykrystalizowała się idea kierunków zamawianych, np. matma na UJ nie wystartowała ze względu na wymóg liczby studentów (wtedy trzeba przyjąć studentów o bardzo niskich wynikach z matury, znacznie obniżyć wymagania na pierwszym roku i dodać zajęcia dodatkowe nadrabiający braki z liceum dla niektórych).



Hadar - 29-05-2010 23:24
matma tak czy siak na UW nie jest zamawiana, więc nie ma na co liczyć... z tego co wiem zawsze mogę zrobić tak że poszedł bym (gdybym się dostał) na SGH a na drugim roku podjął dodatkowo matmę na UW... ale wg nowych przepisów za drugi kierunek na studiach przyjdzie mi zapłacić (z tego co czytałem mam darmowe 6 lat studiów, za każdy kolejny rok muszę zapłacić, a jak mam dwa kierunki jednocześnie to tak jakbym dwa lata w rok robił)...

mogę powiedzieć tak, że moim zamiłowaniem jest filozofia polityczno-ekonomiczna i chciałbym w tym kierunku podążyć, ale tak żeby w razie czegoś miał jakąś porządną robotę (a nie wykładanie chemii w Biedronce), gdyby plany pozostania na uczelni nie wypaliły

kiedyś chciałem iść na czystą ekonomię, ale ten plan z głowy wybił mi yahoo i dla tego od tamtego czasu skłaniam się ku ekonometrii... choć w zasadzie niewielkie mam pojęcie z czym to się je (tzn wiem co to jest, ale nie wiem czy mi się do spodoba i czy będę miał pasję do tego)... Matematyka finansowa też mi średnio odpowiada, bo nie ciągnie mnie ani do finansów ani do rachunkowości...

szkoda, że nigdzie nie ma ekonomii matematycznej, bo to jest chyba kierunek na który bym chciał iść



Elaith - 30-05-2010 13:26
Wiesz, "czysta ekonomia" to chyba nie istnieje tak do końca ;)
Kilka ostatnich nagród Nobla z ekonomii dostali właśnie ekonometrycy. To się wszystko przenika.



Baribal - 30-05-2010 14:49

Ekonomia (jako nauka, poszczególne kierunki są bardzo zróżnicowane) jest nauką społeczną stosującą metody matematyczne w skali niewiele większej niż socjologia czy psychologia. Jeśli chodzi o socjologię, to sporo zależy od tego gdzie się ją studiuje, ba nawet w ramach jednego wydziału/instytutu, różnice w wykorzystywaniu i znajomości narzędzi matematycznych są kolosalne. Inna sprawa, że porównywanie matematyki na socjologii i ekonomii jest dosyć problematyczne, obydwie dyscypliny angażują różne typy hipotez statystycznych, często wymagających odrębnych metod. Ale gdyby za taką miarę uznać np. odsetek studentów danej jednostki posiadających jakąkolwiek wiedzę o MLE, to sądzę, że ekonomiści bija socjologów na głowę. ;)



gall2 - 30-05-2010 21:52
@Baribal pewnie masz rację, chciałem tylko podkreślić, że na ekonomii raczej nie będzie miał kontaktu z bardziej zaawansowaną statystyką, może wyłączając naprawdę pojedyncze metody, a na ekonometrii będzie miał tego od czorta.
@Hadar Finansów, rachunkowości i matematyki finansowej nie wrzucaj tak po prostu do jednego wora.. Rachunkowość z matematyką finansową prawie nie ma nic wspólnego, no może oprócz metod wykrywania przestępstw księgowych i badania prze mat-fin wyników podanych przez księgowych. Finanse i matematyka finansowa to dziedziny też różne, działające na nieco innych polach (finansista to makler, wróżka badająca kształt wykresu, lub osoba zajmująca się zabezpieczaniem przed ryzykiem [np. walutowym] firm itp. , używa bardzo prostych modeli matematycznych). Ekonometria to ciężka robota, mocno zmatematyzowana, chociaż statystyka nie do końca jest teorią matematyczną (jest sporo używanych metod statystycznych które są pozbawione dobrych definicji, a czasem nawet większego sensu, ale za działają). W pewnym sensie ekonometryk siedzi nad liczbami jak księgowy tyle, że prognozuje ruchy wskaźników, trendów i Ich błędy pomiaru. Ewentualnie testuje rozkład badanej wielkości, przydatność nowych modeli (lub w nowych sytuacjach) do Ich estymacji.
Eko-mat Cię interesuje :D? Przekleństwo finansistów. Na ekonomiach stosowanych (jeszcze parę lat temu był taki kierunek, nie wiem czy dalej coś takiego się pojawia) mieli tego sporo.



Baribal - 30-05-2010 22:17

@Baribal pewnie masz rację, chciałem tylko podkreślić, że na ekonomii raczej nie będzie miał kontaktu z bardziej zaawansowaną statystyką, może wyłączając naprawdę pojedyncze metody, a na ekonometrii będzie miał tego od czorta. Spoko, chciałem tylko pokazać, podobieństwa i różnice na obydwu kierunkach. Chociaż patrząc na to co się u mnie dzieję, to boję się, że niedługo student socjologii będzie mógł o dobrej stacie usłyszeć tylko legendy.;)



Hadar - 31-05-2010 12:47

Wiesz, "czysta ekonomia" to chyba nie istnieje tak do końca
Kilka ostatnich nagród Nobla z ekonomii dostali właśnie ekonometrycy. To się wszystko przenika.
Wiem, że nie ma czegoś takiego jak czysta ekonomia. Chodziło mi po prostu o kierunek o nazwie "Ekonomia"... Zresztą realizowany w różny sposób na różnych uczelniach.


Jeśli chodzi o socjologię, to sporo zależy od tego gdzie się ją studiuje, ba nawet w ramach jednego wydziału/instytutu, różnice w wykorzystywaniu i znajomości narzędzi matematycznych są kolosalne. Inna sprawa, że porównywanie matematyki na socjologii i ekonomii jest dosyć problematyczne, obydwie dyscypliny angażują różne typy hipotez statystycznych, często wymagających odrębnych metod. Ale gdyby za taką miarę uznać np. odsetek studentów danej jednostki posiadających jakąkolwiek wiedzę o MLE, to sądzę, że ekonomiści bija socjologów na głowę. Socjologia mnie akurat nie interesuje, ja jestem nastawiony na coś z pogranicza matmy i ekonomii.


@Baribal pewnie masz rację, chciałem tylko podkreślić, że na ekonomii raczej nie będzie miał kontaktu z bardziej zaawansowaną statystyką, może wyłączając naprawdę pojedyncze metody, a na ekonometrii będzie miał tego od czorta. Już nie pamiętam gdzie to czytałem, ale podobno kierunek "Ekonomia" jest najbardziej matematycznym kierunkiem po "Informatyka i Ekonometria"//"Metody Ilościowe w Ekonomi i Systemy Informacyjne". Czyli z tego wynika, że na "Finansach i Rachunkowości" jest jeszcze mniej matmy.


@Hadar Finansów, rachunkowości i matematyki finansowej nie wrzucaj tak po prostu do jednego wora.. Rachunkowość z matematyką finansową prawie nie ma nic wspólnego, no może oprócz metod wykrywania przestępstw księgowych i badania prze mat-fin wyników podanych przez księgowych. Finanse i matematyka finansowa to dziedziny też różne, działające na nieco innych polach (finansista to makler, wróżka badająca kształt wykresu, lub osoba zajmująca się zabezpieczaniem przed ryzykiem [np. walutowym] firm itp. , używa bardzo prostych modeli matematycznych). Ekonometria to ciężka robota, mocno zmatematyzowana, chociaż statystyka nie do końca jest teorią matematyczną (jest sporo używanych metod statystycznych które są pozbawione dobrych definicji, a czasem nawet większego sensu, ale za działają). W pewnym sensie ekonometryk siedzi nad liczbami jak księgowy tyle, że prognozuje ruchy wskaźników, trendów i Ich błędy pomiaru. Ewentualnie testuje rozkład badanej wielkości, przydatność nowych modeli (lub w nowych sytuacjach) do Ich estymacji. dlatego ja nie chce iść na żadne finanse, ja chce porządny matematyczny kierunek, a nie żadne wróżenie z fusów :P Ale też nie chce iść na czystą matmę. Dlatego tak podobają mi się Jednoczesne Studia Ekonomiczno-Matematyczne an UW, ale nie wiem czy podołam, bo nie jestem ani cudownym dzieckiem ani pracusiem. A odnośnie matmy mam tendencję do robienia prostych błędów rachunkowych (nie wspominając o tym, że liczenie bez kalkulatora to dla mnie masakra).


Eko-mat Cię interesuje ? Przekleństwo finansistów. Na ekonomiach stosowanych (jeszcze parę lat temu był taki kierunek, nie wiem czy dalej coś takiego się pojawia) mieli tego sporo. nie widziałem nigdzie czegoś takiego, ale wiem że już sama Ekonomia na UW jest bardzo matematyczna a co dopiero JSEM (gdzie matma ma przewagę na ekonomią)


Spoko, chciałem tylko pokazać, podobieństwa i różnice na obydwu kierunkach. Chociaż patrząc na to co się u mnie dzieję, to boję się, że niedługo student socjologii będzie mógł o dobrej stacie usłyszeć tylko legendy. a tak BTW czy po socjologii jest jakakolwiek robota w zawodzie? czy to studia dla przyjemności lub bo nigdzie indziej się nie dostałem a tylko wybrańcy pozostają socjologami?



Baribal - 31-05-2010 20:41

a tak BTW czy po socjologii jest jakakolwiek robota w zawodzie? czy to studia dla przyjemności lub bo nigdzie indziej się nie dostałem a tylko wybrańcy pozostają socjologami? Zależy jak zdefiniujesz "w zawodzie". można próbować zostać na uczelni, ale to opcja raczej dla ludzi, bardziej nastawionych na intelekt niźli kabzę.;) Istnieją firmy badawcze, rozmaitej maści sondażownie, ośrodki badań opinii publicznej. Można tez próbować szczęścia w działach marketingu różnych firm, zwłaszcza jeśli nasza praca ma dotyczyć analiz, lub koordynowaniem zleconych badań. Sporo jednak zależy od tego czego uczyłeś się w toku studiów; znajomość statystyki bardzo pomaga.
Słowem, może i nie jest tak fantastycznie jak po studiach na polibudzie, ale też nie jest tak tragicznie, zwłaszcza jeśli jest się chociażby biegłym we wspomnianej już statystyce.



Daniel - 05-06-2010 23:56
Jako weteran student mogę Tobie jedno zaproponować. Jeśli jesteś zainteresowany studiami ekonomicznymi, to najlepsza jest SGH z kilku powodów:
1. Na początku studiów wszyscy studiują to samo. Kierunek wybiera się chyba po 2-3 semestrze.
2. Możesz wybierać wykładowców i przedmioty.
3. Prestiż uczelni. UJ, UW, UE w Krakowie lub Poznaniu przy SGH w kierunkach ekonomicznych, to niestety druga liga.
4. I studia masz w Warszawce, a tu jest zdecydowanie łatwiej o pracę jeśli zostaniesz w tym mieście. Zresztą po SGH raczej trudno coś dobrego nie znaleźć.
Minusem jest to, że Warszawce jest dużo Warszawiaków (po krakowsku krawaciarzy).



Elaith - 06-06-2010 01:15

1. Na początku studiów wszyscy studiują to samo. Kierunek wybiera się chyba po 2-3 semestrze. Po 2. semestrze, podczas 3. i 4. można zmienić decyzję.


2. Możesz wybierać wykładowców i przedmioty. Wg obecnego programu studiów dopiero na 4. semestrze można wybierać przedmioty. Ja mogłem na 2.
Zresztą uczelnia walczy z tym, ponieważ wolność wyboru rodzi problemy natury administracyjnej.


3. Prestiż uczelni. UJ, UW, UE w Krakowie lub Poznaniu przy SGH w kierunkach ekonomicznych, to niestety druga liga. Tylko, że coraz częściej (na szczęście) niewiele z tego wynika. Pracodawcy wiedzą, że uczelnie nie przygotowują do wykonywania zawodu, w związku czym nie ma wielkiego znaczenia jaką się skończy. Pracownika i tak trzeba samemu przeszkolić.


Minusem jest to, że Warszawce jest dużo Warszawiaków (po krakowsku krawaciarzy). Od siebie dodam, że z własnych obserwacji wynika, że szajba odbija zazwyczaj przyjezdnym, którzy np. na SGH dominują.



Hadar - 09-06-2010 18:03

Zależy jak zdefiniujesz "w zawodzie". można próbować zostać na uczelni, ale to opcja raczej dla ludzi, bardziej nastawionych na intelekt niźli kabzę. Istnieją firmy badawcze, rozmaitej maści sondażownie, ośrodki badań opinii publicznej. Można tez próbować szczęścia w działach marketingu różnych firm, zwłaszcza jeśli nasza praca ma dotyczyć analiz, lub koordynowaniem zleconych badań. Sporo jednak zależy od tego czego uczyłeś się w toku studiów; znajomość statystyki bardzo pomaga.
Słowem, może i nie jest tak fantastycznie jak po studiach na polibudzie, ale też nie jest tak tragicznie, zwłaszcza jeśli jest się chociażby biegłym we wspomnianej już statystyce.
tylko, że tak czy siak większość osób po socjologii z prawdziwą socjologią nie wiele ma wspólnego. Zresztą jako jednostka całkowicie aspołeczna na socjologa się nie nadaję :>


Jako weteran student mogę Tobie jedno zaproponować. Jeśli jesteś zainteresowany studiami ekonomicznymi, to najlepsza jest SGH z kilku powodów: co masz na myśli przez słowo 'weteran'


1. Na początku studiów wszyscy studiują to samo. Kierunek wybiera się chyba po 2-3 semestrze. Na UW pierwszy rok też jest wspólny (Ekonomia, Finanse i Rachunkowość, Informatyka i Ekonometria)


2. Możesz wybierać wykładowców i przedmioty. zależy jakie masz wyniki, z własnych matur zadowolony nie jestem, więc mogę mieć problemy z owym wyborem na starcie....


3. Prestiż uczelni. UJ, UW, UE w Krakowie lub Poznaniu przy SGH w kierunkach ekonomicznych, to niestety druga liga. bardziej niż prestiż bardziej mnie interesuje to co się faktycznie nauczę


4. I studia masz w Warszawce, a tu jest zdecydowanie łatwiej o pracę jeśli zostaniesz w tym mieście. Zresztą po SGH raczej trudno coś dobrego nie znaleźć.
Minusem jest to, że Warszawce jest dużo Warszawiaków (po krakowsku krawaciarzy).
Interesuje mnie pozostanie na uczelni. Jeżeli nie da rady to wtedy będę się martwił.

Poza tym dla mnie otoczenie jak i ludzie nie mają najmniejszego znaczenia.


Po 2. semestrze, podczas 3. i 4. można zmienić decyzję. Wiąże się to z jakimiś konsekwencjami?


Wg obecnego programu studiów dopiero na 4. semestrze można wybierać przedmioty. Ja mogłem na 2.
Zresztą uczelnia walczy z tym, ponieważ wolność wyboru rodzi problemy natury administracyjnej.
walczą z możliwością wybierania przedmiotów czy wykładowców? czy z tym i tym?

na czym konkretnie polega wolność wybierania przedmiotów...


Tylko, że coraz częściej (na szczęście) niewiele z tego wynika. Pracodawcy wiedzą, że uczelnie nie przygotowują do wykonywania zawodu, w związku czym nie ma wielkiego znaczenia jaką się skończy. Pracownika i tak trzeba samemu przeszkolić. wiem o tym... najważniejsze jest to co się samemu nauczę


Od siebie dodam, że z własnych obserwacji wynika, że szajba odbija zazwyczaj przyjezdnym, którzy np. na SGH dominują. Ja nie wiem co wyście się tak uparli na komentowanie rzeczy, które są mi obojętne :>



Elaith - 09-06-2010 20:49

Wiąże się to z jakimiś konsekwencjami? Zasadniczo nie, najwyżej Pani w Dziekanacie pomarudzi. A one są w tym naprawdę świetne, aż się żyć odechciewa.


walczą z możliwością wybierania przedmiotów czy wykładowców? czy z tym i tym?
na czym konkretnie polega wolność wybierania przedmiotów...
Jednym i drugim.
Gdybyśmy dostawali plan zajęć od uczelni, mogli by go teoretycznie zrobić raz, robiąc niewielkie poprawki co roku.
A tak dwa razy do roku mają 3-4 miesięczną zabawę pod tytułem "studenci wybierają sobie przedmioty".
Konflikt interesów, że tak powiem.

Wybór przedmiotów polega na tym, że:

1) Na pierwszych 3 semestrach możesz sobie wybrać wykładowcę u którego chcesz studiować przedmiot. Do najlepszych łatwo się dostać, bo najlepsi są też zazwyczaj najciężsi, a uczyć się większość studentów nie lubi.
2) Później wybierasz sobie przedmioty, możesz studiować cokolwiek, na własną odpowiedzialność, wybierając dowolny przedmiot u dowolnego wykładowcy. Musisz jednak pamiętać o wyrobieniu przedmiotów kierunkowych z Twojego kierunku i odpowiedniej ilości specjalizacyjnych z Twojego kierunku. Możesz studiować więcej niż przewiduje to program, czyli mimo, że program przewiduje przedmioty za 180 ECTS, to możesz zrobić ich 240 albo i więcej. Dla siebie, medalu za to nie dostaniesz :P


Ja nie wiem co wyście się tak uparli na komentowanie rzeczy, które są mi obojętne :> Mnie osobiście denerwuje mówienie o "Warszaffce", bo uważam, że u rodowitych Warszawiaków to zjawisko nie istnieje.
Znajomi, którzy byli stereotypowymi "Warszaffiakami, byli zawsze spod Warszawy (Marki, Jabłonna, Nowy Dwór, Pruszków itp.). Nie wiem, dowartościować się chyba chcieli :P



Hadar - 10-06-2010 10:03

Zasadniczo nie, najwyżej Pani w Dziekanacie pomarudzi. A one są w tym naprawdę świetne, aż się żyć odechciewa. Czyżby te wszystkie demotywatory o pani z dziekanatu jednak były prawdzice?


Jednym i drugim.
Gdybyśmy dostawali plan zajęć od uczelni, mogli by go teoretycznie zrobić raz, robiąc niewielkie poprawki co roku.
A tak dwa razy do roku mają 3-4 miesięczną zabawę pod tytułem "studenci wybierają sobie przedmioty".
Konflikt interesów, że tak powiem.

Wybór przedmiotów polega na tym, że:

1) Na pierwszych 3 semestrach możesz sobie wybrać wykładowcę u którego chcesz studiować przedmiot. Do najlepszych łatwo się dostać, bo najlepsi są też zazwyczaj najciężsi, a uczyć się większość studentów nie lubi.
2) Później wybierasz sobie przedmioty, możesz studiować cokolwiek, na własną odpowiedzialność, wybierając dowolny przedmiot u dowolnego wykładowcy. Musisz jednak pamiętać o wyrobieniu przedmiotów kierunkowych z Twojego kierunku i odpowiedniej ilości specjalizacyjnych z Twojego kierunku. Możesz studiować więcej niż przewiduje to program, czyli mimo, że program przewiduje przedmioty za 180 ECTS, to możesz zrobić ich 240 albo i więcej. Dla siebie, medalu za to nie dostaniesz
a za naukę ponad normę muszę coś dopłacać?


Mnie osobiście denerwuje mówienie o "Warszaffce", bo uważam, że u rodowitych Warszawiaków to zjawisko nie istnieje.
Znajomi, którzy byli stereotypowymi "Warszaffiakami, byli zawsze spod Warszawy (Marki, Jabłonna, Nowy Dwór, Pruszków itp.). Nie wiem, dowartościować się chyba chcieli
Takich prawdziwych Warszawiaków to nie wiele w Warszawie... Mówię o potomkach ludzi żyjących przed IIWŚ we Warszawie. Po trudno prawdziwymi Warszawiakami nazwać tych którzy się tam zjechali po jej odbudowaniu...



Elaith - 10-06-2010 15:43

Czyżby te wszystkie demotywatory o pani z dziekanatu jednak były prawdzice? Cóż, nie można generalizować, aczkolwiek ja mam bardzo niemiłe wspomnienia z wizyt w Dziekanacie.


a za naukę ponad normę muszę coś dopłacać? Ja nie muszę :)
Wy chyba na razie też nie, Kudrycka na razie tylko kombinuje, by ograniczyć liczbę ECTSów które można wyrobić :P



Hadar - 10-06-2010 21:09

Ja nie muszę
Wy chyba na razie też nie, Kudrycka na razie tylko kombinuje, by ograniczyć liczbę ECTSów które można wyrobić
Gdzieś czytałem, że mam prawo do studiowania 6 lat za darmo. Jeżeli będę chciał ciągnąć dwa kierunki to już muszę za drugi płacić. Więc może te ECTS są już ograniczone....



Hadar - 14-06-2010 12:14
UWAGA

Przepraszam, jedna matematyka na UW jest kierunkiem zamawianym, ale nie wiem czy Międzykierunkowe Studia Ekonomiczno-Matetyczne się na to łapią, bo nigdzie nie pisze o takiej możliwości.

https://irk.uw.edu.pl/katalog.php?op...goria=studia_1
https://irk.uw.edu.pl/katalog.php?op...goria=studia_1



Daniel - 19-06-2010 07:42

Tylko, że coraz częściej (na szczęście) niewiele z tego wynika. Pracodawcy wiedzą, że uczelnie nie przygotowują do wykonywania zawodu, w związku czym nie ma wielkiego znaczenia jaką się skończy. Pracownika i tak trzeba samemu przeszkolić. W sumie masz racje. Tylko jeśli miałbym wybierać uczelnie to raczej wybrałbym tą bardziej "prestiżową", choćby tylko dla dyplomu. Aktualnie studiuje prawo na UJ. Mając do wyboru: studia prawnicze w KA (Krakowska Akademia, uczelnia niepubliczna), a studia prawnicze na UJ, to wybrałbym studia na UJ. Dyplom UJ na ścianie chyba lepiej wygląda niż KA?

co masz na myśli przez słowo 'weteran' 6 rok studiuje teraz, kończę teraz 3 kierunek studiów. Wiem, że to trochę przesada, ale mam bogatego sponsora w postaci polskiego podatnika, który mi te studia sponsoruje, więc czemu nie skorzystać.

P.S. Posta napisałem o 7.42, a jest 5.42 ;)



Hadar - 19-06-2010 14:18

W sumie masz racje. Tylko jeśli miałbym wybierać uczelnie to raczej wybrałbym tą bardziej "prestiżową", choćby tylko dla dyplomu. Aktualnie studiuje prawo na UJ. Mając do wyboru: studia prawnicze w KA (Krakowska Akademia, uczelnia niepubliczna), a studia prawnicze na UJ, to wybrałbym studia na UJ. Dyplom UJ na ścianie chyba lepiej wygląda niż KA? Tylko że każda z tych uczelni jest prestiżowa... no może poza UEWr... SGH najbardziej ale inne aż tak bardzo odnośnie tego prestiżu nie odstają...


6 rok studiuje teraz, kończę teraz 3 kierunek studiów. Wiem, że to trochę przesada, ale mam bogatego sponsora w postaci polskiego podatnika, który mi te studia sponsoruje, więc czemu nie skorzystać. Ogólnie ja bym robił identycznie ale z tego co czytałem teraz mam za darmo tylko 6 lat studiów dziennych... Więc jadąc dwa kierunki musiałbym zakończyć na licencjacie... :P dlatego mam nadzieje, że się dostanę na MSEM i się tam utrzymam.



Elaith - 19-06-2010 14:27

W sumie masz racje. Tylko jeśli miałbym wybierać uczelnie to raczej wybrałbym tą bardziej "prestiżową", choćby tylko dla dyplomu. Aktualnie studiuje prawo na UJ. Mając do wyboru: studia prawnicze w KA (Krakowska Akademia, uczelnia niepubliczna), a studia prawnicze na UJ, to wybrałbym studia na UJ. Dyplom UJ na ścianie chyba lepiej wygląda niż KA? Nie wiem jak jest z prawem, ja miałem na myśli głównie uczelnie ekonomiczne.
Opinię swoją podpieram zdaniem rekruterów z działów HR różnych korporacji, z którymi mam kontakt z racji ich współpracy z moim kołem naukowym.

© 2009 Meeting Czech-Polish Neighbors.

Home 1 2

Darmowy hosting zapewnia PRV.pl : tanikom, awaxekupu41, polskapilka, danusia-elpi, astraopel
Dziel sie multimediami na Patrz.pl